EFR-520RB-1AChyba najfajniejszy zegarek Casio, który pokazał się w 2012 roku. Piszę chyba, bo istnieje możliwość, że jest inny, którego nie widziałem na żywo, a różnice między zegarkiem na zdjęciu, a zegarkiem na ręce są ogromne.

Wracając do samego zegarka. Jedyna różnica w porównaniu do modelu standardowego to kolorystyka i logo Red Bulla. Czy to aż tyle, by płacić jak na tą chwilę 200 zł więcej?

No fakt – do tego dostajemy jeszcze inne pudełko niż to co jest zazwyczaj plus podstawkę z miejscem na zegarek i pleksi informujące, że jest to edycja specjalna – wow.

 

EFR-520RB-na-receCóż, gdybym dziś kupował zegarek i brałbym pod uwagę EFR-520, a dodatkowo wiedziałbym o modelu specjalnym, dołożyłbym te 200 złotych lub nie kupował w ogóle.

200 złotych na nasze realia to dużo, tym bardziej, kiedy mowa praktycznie o tym samym zegarku.

Jednak w moim przypadku dobór kolorów jest tak genialny, że chyba bym nie był w stanie wytrzymać na ręce modelu standardowego.

 

 

EFR-520RB-lezy

Uff… Na całe szczęście nie mam tego problemu, bo najzwyczajniej w świecie takiego zegarka na razie nie kupuję.

Inna sprawa, że przy takich kosztach zakupu zegarka przydałoby się szkło szafirowe – tu jednak tylko mineralne. W zasadzie żadnych nowych technologii od Casio brak. Do tego cena powyżej tysiąca.

Tak, to jeden z minusów dla Casio za zeszły rok, nowe modele mają jakieś kosmiczne ceny – dotyczy póki co głównie linii Edifice. Ale o tym może w innym poście.